Reklama
Reklama

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 119 gości 





Reklama
Reklama

Statystyki

Reklama
Nowe miejsce spotkań Polaków
Wpisał Danuta Kudlacik / 2B North East   
Czwartek, 04. Marzec 2010 15:52
Klub Polski w założeniu miał jednoczyć Polaków z Newcastle i okolic...  W rzeczywistości od kilku lat właściwie nie istnieje w świadomości członków emigracji, która przybyła tutaj po 2004 roku.

Klub Polski? Ale który?
Polacy zapytani o klub, odpowiadają wymijająco. „Ostatnio byłam w tym klubie 2 lata temu w czasie Wielkanocy, przypadkowo i tylko na jednego drinka” – mówi Emilia Łapińska. I dodaje: - „Może już się od tej pory znacznie zmienił, ale dziś moje skojarzenia są następujące: trochę niewspółczesnej czasoprzestrzeni, pachnący komuną, znacząco wymagający unowocześnienia, wypełniony staruszkami, ale jednoczesnie przyjazny i swojski”. Większość mieszkanców północno-wschodniej Anglii była w nim raz czy dwa, niektórzy nie są pewni, o który Klub Polski chodzi. Część pytanych o klub osób brała tam udział w wyborach parlamentarnych. I tyle. 

Kuba Ryniewicz tuż po przyjeździe na Wyspy chciał poznać Klub. Wyszedł z założenia, że takie lokale są „zawsze bardziej ekscytujące, bo i ludzie zdają się w takich miejscach bardziej interesujący. No i przy wódce można sobie o wszystkim pogadać”. Niestety, Kuba był rozczarowany po wizycie w „kolebce polskości z rotacyjnie zmieniającą się klientelą”, jak nazwał Klub Polski: „Każdy z innej przypowieści i można było tylko wysłuchać wspólnego bełkotu natury narodowo-wyzwoleńczej. Pomimo tego spotkałem tam pewnego pana, który był jednym z Polaków walczących o Anglię podczas II wojny światowej. Tylko dzięki niemu ten wieczór był warty zapamiętania”.

Współpraca? Wspólna praca?

Tymczasem Klub Polski stał się własnością Misji Katolickiej i zaczęły się starania, żeby go „rozkręcić”. Proboszcz parafii, ojciec Wacław, przekonuje: „Klub Polski powinien być dla wszystkich Polaków - bez względu na to, czy ktoś jest wierzący, czy nie. Chcielibyśmy przygotować kalendarz imprez - i religijnych, i społecznych, aby każdy Polak mógł znaleźć tutaj coś dla siebie, a Klub stał się miejscem spotkań lokalnej Polonii”.

Ksiądz jest przekonany, że Polacy na emigracji ubożeją duchowo - biorą  coraz więcej godzin, coraz rzadziej wychodzą z domu. „Trzeba tę przestrzeń zagospodarować” - dodaje. Jak na razie istnieją ogólne plany, czym ma być Klub: -„Jesteśmy otwarci na wszelkie propozycje. Chcemy spotkać się z przedstawicielami organizacji polonijnych i zaproponować im wykorzystanie przestrzeni w klubie”. Beata Wekiera z Rady Parafialnej dodaje: -„Bardzo serdecznie zapraszamy do współpracy. W Klubie jest bar, z którego można korzystać, jest również biblioteka, w której można spokojnie porozmawiać. Chcemy, żeby to było miejsce spotkań Polaków”.

Ojciec Wacław wysuwa dwa główne zadania, jakie należy zrealizować na początek właściwej działaności klubu. Po pierwsze, trzeba go odświeżyć. Po drugie, należy zapewnić bezpieczeństwo osobom, które by tam przychodziły. Ważne jest, żeby znaleźć osoby odpowiedzialne za spokój, ład i porządek, jak również wprowadzić zasadę współodpowiedzialności – jeśli ktoś przychodzi i kogoś wprowadza, to jest za tę osobę odpowiedzialny, a zatem w przypadku problemów, obie osoby mają zakaz wstępu do Klubu.

Obecnie ludzie przenoszą swoje życie w rzeczywistość wirtualną: porozmawiać można przez komunikatory, podzielić informacją  - przez maile lub portale spolecznościowe. Ojciec Wacław podsumowuje: - „Nie wszystko można zrobić wirtualnie. Chcemy stworzyć z Klubu niekomercyjne miejsce, gdzie każdy Polak będzie mógł przyjść i spotkać się z innymi. Żeby jednak to miejsce właściwie funkcjonowało, potrzeba ludzi z pasją, nie tylko z ambicją”. Pani Beata Wekiera dodaje: -„Nie zależy nam na tłumach, ale na jakości”.

Danka Kudłacik

Artykuł ten był wcześniej opublikowany w 41. numerze magazynu dla Polonii - 2B North East.
Wydawcą 2B North East jest NEPCO  CIC: www.nepco.org.uk