Reklama
Reklama

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 428 gości 





Statystyki

Reklama
Klęska na Anfield Road, spadek coraz bliżej
Wpisał NUFC.pl   
Wtorek, 05. Maj 2009 09:21
Klęską zakończyła się wyprawa Newcastle United do Liverpoolu. Walczący o mistrzostwo The Reds zwyciężyli 3:0 i tylko korzystne wyniki na innych boiskach dają jeszcze nadzieję Srokom na utrzymanie. Kolejny raz mieliśmy też okazję zobaczyć pokaz głupoty Joeya Bartona.

Z Michaelem Owenem na ławce zdecydował się rozpocząć mecz Alan Shearer. Do pierwszej jedenastki wskoczyli Peter Lovenkrands i Joey Barton, a Damien Duff wyjątkowo zagrał na lewej obronie.

Newcastle tylko przez pierwszy kwadrans dotrzymywało kroku Liverpoolowi, ale ani wtedy, ani później nie stworzyli realnego zagrożenia pod bramką Pepe Reiny. Gospodarze powoli się rozkręcali i z każdą minutą mieli coraz większą przewagę.

Kibice na Anfield Road na pierwszą bramkę czekali do 22 minuty, gdy to Dirk Kuyt zagrał przed bramkę do Yossi’ego Benayouna, który bez problemu skierował piłkę do siatki. Niestety źle zachował się w tej sytuacji sędzia liniowy, który nie zauważył, że Izraelczyk w momencie podania znajdował się na pozycji spalonej.

6 minut później Liverpool wywalczył rzut rożny. Steven Gerrard dośrodkował wprost na głowę Kuyta, który uwolnił się spod krycia i głową pokonał Steve’a Harpera.

Do końca pierwszej połowy The Reds mieli jeszcze mnóstwo okazji do podwyższenia wyniku. Kilka razy próbował Gerrard, raz Xabi Alonso trafił w poprzeczkę, a Daniel Agger również był bliski pokonania Harpera. Po drugiej stronie boiska Mark Viduka znalazł się w dogodnej do strzelenia gola sytuacji, ale nie dość, że przestrzelił to jeszcze sędzia niesłusznie odgwizdał spalonego.

W przerwie Shearer wprowadził w miejsce Lovenkrandsa Jonasa Gutierreza, ale nie wiele to pomogło, bo druga połowa wyglądała podobnie do pierwszej – Liverpool przeważał, a Newcastle nie wiele miało do powiedzenia.

Na szczęście dla Srok pewni wyniku gospodarze nie atakowali już z takim animuszem, a bardzo często zbyt ładnie chcieli zakończyć swoje akcji i obrońcy Newcastle jeszcze zdążyli przerwać atak rywala. Mimo wszystko dwukrotnie Sroki ratowała poprzeczka – kolejny raz pechowcem okazał się Xabi Alonso, a także Steven Gerrard.

Niestety Xabi Alonso jeszcze przed końcem meczu musiał zostać zniesiony na noszach, a wszystko w wyniku brutalnego ataku Joeya Bartona. Angielski pomocnik kolejny raz nie wytrzymał psychicznie i wyprostowanymi nogami zaatakował Hiszpana, za co zobaczył czerwoną kartkę.

Osłabieni goście już nie mieli już szans nawet na honorowego gola, a jeszcze dali sobie strzelić jeszcze jedną bramkę. Wprowadzony w miejsce Alonso Lucas Leiva główką wpakował piłkę do siatki, ale powtórki nie wyjaśniły, czy czasem Brazylijczyk nie był na minimalnym spalonym.

Liverpool ostatecznie wygrał w pełni zasłużenie, a zawodnicy Newcastle będą musieli jutro nasłuchiwać wieści z Villa Park, gdzie Aston Villa podejmie Hull City. Od tego spotkania będzie wiele zależało w ostatecznym rozrachunku.

NUFC.PL - Serwis Newcastle United