Reklama
Reklama

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 353 gości 





Reklama
Reklama

Statystyki

Skazani na siebie
Wpisał Klancyk69   
Poniedziałek, 16. Marzec 2009 11:15
Polski paszport i konsulat w ManchesterTemat, który chcę poruszyć wielu może wydać się mało ważny i banalny. W dobie globalnego kryzysu, trudności finansowych i rosnącego bezrobocia pragnę podzielić się z rodakami moimi doświadczeniami jakie tylko na wyspie zdarzyć się mogą. Zapewniano mnie kiedyś, że pisać w tym portalu można o wszystkim co dotyczy pobytu tu i teraz.
A sprawa ta bez wątpienia dotyczy, albo będzie dotyczyć chociażby niektórych z nas.

Jak wspomniałem na początku, sprawa ta może wydać się błaha i nie warta zachodu, jednak może stać się też bardzo ważną kwestią w byciu tu i podróżowaniu tam. Wydawać by się mogło, że sprawa prosta: potrzebuję zdjęcia do paszportu to idę do jakiegoś punktu, gdzie takie zdjęcia robią, poddaje się poleceniom fotografującego, płacę, zabieram zdjęcia i sprawa załatwiona. Ten etap może tak wyglądać tylko, do efektu końcowego – czyli odebrania dokumentu –  daleko. Jak wiemy paszport wydają urzędnicy, którzy określają pewne kryteria i wymogi i czy nam się to podoba, czy nie, musimy się do tego dostosować.

Polska i Anglia należą do tych samych struktur Unii Europejskiej Teoretycznie więc, to te przepisy powinny być bardzo zbieżne Jednak jeżeli idzie o kryteria paszportowe to zupełnie różnie podchodzą do zagadnienie Anglicy i nasi kochani urzędnicy. W Polsce od jakiegoś czasu są robione nowe paszporty tzw. biometryczne, a co za tym idzie nowe wymogi dotyczące zdjęć do tych dokumentów, link do instrukcji i wzorów: kliknij tutaj...  . W Anglii nadal robią paszporty jakie kiedyś w Polsce robiono, widocznie ta cała biomoetryczność nie jest im potrzebna. I chyba nie muszę nikogo przekonywać który paszport ma większe „wzięcie” w świecie.

I tu sedno trudności, która dotknęła mnie i moją rodzinę (być może nie jesteśmy wyjątkiem), bardzo trudno było nam zrobić zdjęcia akceptowane przez zespół paszportowy konsulatu w Manchesterze. Kiedy w październiku zawitaliśmy do konsulatu pani konsul stwierdziła, że mamy wszyscy złe zdjęcia (zrobione u angielskiego fachowca), dała nam namiary na punkt w Manchesterze i powiedziała, że „tam czasami robią dobre zdjęcia”. Paskudna pogoda, nasze roczne dziecko miało już serdecznie dosyć tej wycieczki o czym informowało nas dość często poza tym złapaliśmy gumę w wózku. Znaleźliśmy sklep, gdzie „czasami robią dobre zdjęcia”, długo namawialiśmy małą do pozowania – co łatwe nie było i już po około dwóch godzinach wróciliśmy z nowymi zdjęciami. Niestety, według pani konsul nasze zdjęcia nie były jeszcze doskonałe, a fotografia naszej córki nie mieściła się w kryteriach, ponieważ miała lekko otwarte usta. Na wyraźne nasze żądanie pani konsul przyjęła fotografie z dopisaną adnotacją „na żądanie rodziców”, dodała do tego, że zdjęcia na pewno wrócą do nas. I faktycznie po trzech miesiącach dostaliśmy list z Konsulatu, że zdjęcia są złe. Dołączona do listu instrukcja nie pomogła nam wcale, kiedy odwiedzaliśmy punkty, gdzie robią zdjęcia.

Anglicy robią zdjęcia paszportowe prosto z ulicy, często nawet w lustro nie patrzą albo w foto-automatach i fotki są dobre. My próbowaliśmy też w automatach ale kiedy twarz jest zbyt blisko wychodzą ciemne fotki, a kiedy jest dalej głowa jest zbyt mała. Czytałem gdzieś na forum, że komuś tam udało się zrobić w automacie. Nam się nie udało. A w punktach gdzie Anglicy robią zdjęcia, nie chciano zbytnio słuchać naszych instrukcji i próśb, podjęliśmy kilka prób, jednak efekty marne, a każda fotka w zależności od punktu od £ 5 do £7. Kiedy wieczorem siadłem w spokoju pomyślałem , że to jakaś paranoja: nie można tu zrobić przyzwoitej fotografii, przecież nie pojedziemy do Polski aby zdjęcie zrobić, a zresztą nie mamy paszportów… Moja przyjaciółka Rosjanka Ludmiła zwykła mawiać, że Anglia to „really village country”(naprawdę wsiowy kraj), coś w tym jest…

Pomyślałem wtedy, że to przecież takie proste, zrobić zdjęcie, odpowiednio skadrować, wydrukować i po sprawie. I wtedy mnie olśniło, mogę to zrobić sam, mam przecież jakiś tam aparat cyfrowy i kawałek komputera.  Zrobiłem sam fotki na białym tle, w dziennym świetle, poszukałem w Internecie program do kadrowania zdjęć paszportowych, link - kliknij tutaj..., bardzo prosta obsługa (gdyby ktoś miał trudności chętnie pomogę w nieszczęściu). Poszedłem do Bootsa i w automacie  za 20p za sztukę wydrukowałem fotki 10x15 cm, teraz tylko pociąć, włożyć do koperty i wysłać do Manchesteru. Za jakiś miesiąc przyszło do nas pismo, że paszporty są „JUŻ” gotowe. No cóż to „tylko 5 miesięcy”, o  kosztach finansowych nie wspomnę.

A swoją drogą to ciekawe dlaczego sprawa trwa tak długo, godne archiwum X. Sprawa jest jednak poważna i tak naprawdę trudna o czym przekonali się ci, których dotyczył problem związany z fotografiami do paszportu. Słyszałem też, że nie lada problemy są wtedy, gdy ktoś ma w nazwisku lub imieniu polskie znaki, należy mieć w angielskim akcie urodzenia specjalną adnotację z podpisem urzędnika. Ja na szczęście, wiem o tym i pamiętać będę przy wyborze imienia dla nowego członka naszej rodziny, który małymi kroczkami podąża ku nam. I znowu wycieczki do Konsulatu w Manchesterze, czego można jeszcze chcieć od życia…

Klancyk69