Reklama
Reklama

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 272 gości 





Reklama
Reklama

Statystyki

Recesja
Wpisał Jawik   
Wtorek, 20. Styczeń 2009 09:06
W Polsce ten wyraz raczej rzadziej używany. Większość Polaków bardziej rozumie termin kryzys. Kojarzy się on niemal automatycznie z okresem komunistycznym. Dziwny to czas w życiu naszego narodu, realizujący w zasadzie prostą logikę. 

Skoro w „brudnym” kapitalizmie proletariat ma mniej pieniędzy, a większą możliwość zakupu dóbr konsumpcyjnych, to „raj” komunistyczny powinien wyglądać dokładnie odwrotnie. Stąd też rodacy w tym okresie mieli wypchane portfele, jednak za dużo nie byli w stanie za to kupić, bo były pustki w sklepach.  Mieliśmy więc kryzysową sytuację, ale czy społeczeństwo żyło w biedzie? Słysząc głosy starszego pokolenia, w którym wielu chciałoby wrócić do tych czasów, biedy raczej nie było. Funkcjonowały w rzeczywistości dwa odrębne światy. Zbiór teoretyzmów komunistycznych dyktujących kierunek rozwoju państwa, oraz społeczeństwo, które zdawało sobie sprawę że kierunki te za daleko odbiegają od realnego życia.  Powszechne było zatem w życiu ludzi tzw. „kombinowanie”.  Rzeczywistość tą doskonale ilustrują filmy takie jak „Alternatywy 4” Stanisława Barei.

Kreowany w Europie przez Związek Radziecki  system komunistyczny był niefunkcjonalny, czemu  przeciwstawiły się zaraz po II Wojnie św.  państwa zachodnie. Europa została przedzielona tzw. „Żelazną kurtyną” , i weszła w stadium „Zimnej wojny”.  Polacy żyli w wyimaginowanym,  komunistycznym świecie z zazdrością spoglądając na dobrobyt w państwach zachodnich. Komuniści starali się filtrować przepływ informacji, jednak ze znikomym skutkiem. Polacy wiedzieli o pełnych sklepowych pułkach, o czym świadczyły paczki z zagranicy. Czy też o możliwości godziwego zarobku na Zachodzie, bo w końcu nadawców było stać na zakup tych wszystkich dóbr. Ale czy wiedzieli cokolwiek o recesjach nękających od czasu do czasu system kapitalistyczny?  Te informacje nawet jeśli docierały były bagatelizowane, gdyż brzmiały bardzo podobnie do propagandy komunistycznej, która nie omieszkiwała wykorzystać każdego „poślizgu” wrogiego sytemu. 

Tymczasem  recesje miały miejsce na Zachodzie. Były one czymś normalnym w społeczeństwie rządzonym przez bankierów, a nie przez aparat komunistyczny.  Sytuacje te wytworzyły specyficzne formy obrony. Każdy, bez znaczenia czy jest bogaty, czy biedniejszy zaczyna ukracać swe dalekosiężne plany. Znikają inwestycje, a pieniądz zostaje zamrożony w oczekiwaniu na koniec recesji.  Zwykli, niezamożni i zazwyczaj niewykwalifikowani ludzie tracą pracę przechodząc na utrzymanie z zasiłków. Wielka Brytania jest bogatym krajem z dosyć dobrze rozwiniętym system pomocy społecznej, więc rodzina uzyskuje środki niezbędne do przeżycia. Średnia klasa społeczna, do której zaliczają się min. wykwalifikowani pracownicy też ma swoją formę obrony. Zostają ograniczone wydatki, oraz wystawione na sprzedaż wszystko co zbędne. Społeczeństwo reaguje niemal natychmiastowo na wieść o recesji. Miałem okazję to zaobserwować na ulicy przy której mieszkam, gdzie niemal co drugi samochód był na sprzedaż (fakt że ceny wyśrubowane). 

Mamy więc dwa różne społeczeństwa. Pierwsze, któremu nie obce jest słowo recesja, które reaguje na nią natychmiastowo, nie czekając na pierwsze zwolnienia grupowe. Oraz drugie, które wydaje się zupełnie tego nieświadome.  Czemu zresztą nie ma co się dziwić, bo nigdy nie miało z tym do czynienia. Objawy recesji pojawiają się niejednocześnie we wszystkich krajach. W pierwszym rzędzie dotyka ona te bogatsze, gdyż tam skumulowany jest kapitał. W Polsce dopiero zaczynają się pojawiać jej symptomy. Jesteśmy świadkami pierwszych zwolnień grupowych. Do tego dołączają powracający masowo z Zachodu migranci, którzy zostali już wcześniej zwolnieni z pracy. Pozbawione utrzymania rodziny nie mogą liczyć na zapewniające w miarę normalne życie zapomogi od państwa. Reszta społeczeństwa, która ma jeszcze pracę żyję w takim samym stylu jak sprzed recesji, konsumując to co zarobili. Czy te wszystkie fakty mają się przyczynić do pierwszej, dotkliwej lekcji recesji dla rodaków?  Czy może będziemy świadkami kolejnego cudu nad Wisłą ? Czas pokaże.

Jawik