Reklama
Reklama

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 269 gości 





Reklama
Reklama

Statystyki

Polacy na emigracji - seks, stres i all inclusive
Wpisał Igor Sitowski   
Środa, 22. Lipiec 2015 09:24
Ta ładniejsza strona Polaków za granicą - zarabiają pieniądze, wysyłają je do kraju, odkładają, uczą się języka, podnoszą swoje kwalifikacje. Ta brzydsza - trzymają się najgorszych zajęć, pracują poniżej swoich kwalifikacji, stres i smutek topią w alkoholu, zaczynają sięgać po narkotyki.

Polacy tęsknią za domem i rodziną, zarabiają marne pieniądze, żyją po kilkanaście osób w jednym pokoju, nieustannie piją alkohol, mężowie zdradzają żony, Polki trudnią się najstarszym zawodem świata. Fikcja czy gorzka rzeczywistość? O Polakach, którym się udało i, którzy nawet nie myślą o powrocie do ojczyzny, nigdzie nie znajdziemy, ani słowa, a już z pewnością nie usłyszymy tak dużo, jak o tych ciemnych stronach (może jasnych w ogóle nie ma?). Za to znajdziemy rodaków, którzy pracują w swoim zawodzie, wspinając się na sam szczyt. Robią to, co lubią, a nawet jak nie do końca lubią, to przynajmniej lubią pieniądze, które tu zarabiają. Ich historie nie są atrakcyjne?

Każdy problem z którym boryka się Polak za granicą, uważany jest za ten, który został przywieziony z kraju, a tutaj tylko bardziej się umocnił. No tak, bo przecież w Polsce takich problemów nie ma, tam się nie pije. No gdzie?! Ludzie nie ćpają, nikt nikogo nie zdradza, każdy ma dach nad głową.

Słyszy się, że emigracja to jedna z głównych przyczyn rozstań. A to nie jest tak, że jak ktoś nie kocha swojej żony, to wcale nie potrzebuje wyjazdu, by ją zdradzić?

Ten kto zarabia i utrzymuje się z dala od domu, często popada w depresje i potrzebuje psychologa. Mówi się o tym. Ale nie mówi się o tym, co zrobić gdy w pobliżu domu nie sposób zarobić żadnych pieniędzy. Wygląda na to, że lepiej jest być bezrobotnym niż wyjechać za granicę, bo potem to, panie, człowiek od razu ląduje w psychiatryku.

Polaków przedstawia się zawsze jako dewiantów-alkoholików, wymagających pomocy psychologa. Nikt nie wspomni o ludziach, którzy wyjechali świadomie, odnaleźli się za granicą, mają masę przyjaciół i nie mają problemów z kontaktami z rodziną. Przez polskie gardło pochwała nie przejdzie?

Igor Sitowski

Mam na imię Igor. Lat 22. W Wielkiej Brytanii mieszkam od września 2011r. Pasjonuję się dziennikarstwem, stąd po części pomysł założenia bloga i dzielenia się na nim swoimi przemyśleniami. Aktualizuję go systematycznie i myślę, że warto zerknąć na niego raz na jakiś czas. Oprócz przelewania myśli związanych z życiem w UK, moją drugą pasją jest piłka nożna. Będzie można na nim częściej znaleźć felietony na ten temat. Zapraszam wszystkich do przeżywania razem ze mną codziennych wydarzeń na wyspach.
http://ponglisz.blogspot.co.uk/