Reklama
Reklama

Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 88 gości 





Reklama
Reklama

Statystyki

Made in Poland pokazuje
Wpisał Danka Kudłacik, zdjęcia: Mark Savage   
Czwartek, 09. Czerwiec 2011 13:05
Na wczorajszy pokaz filmów krótkich i dokumentu przyszło sporo Polaków ciekawych polskich produkcji. Mieliśmy chwile niepewności, zażenowania, sporo emocji i trochę śmiechu.



Ponownie zaprosiliśmy widzów do kina Tyneside, znanego nam z poprzednich edycji festiwalu. Tym razem chcieliśmy zrobić coś innego – zamiast filmu pełnometrażowego pokazaliśmy dwie etiudy i film dokumentalny. Jak było?

Kuba Ryniewicz: -Po pierwsze – było dużo ludzi, kino było prawie pełne, dużo nowych twarzy. Filmy lubię, bo je sam wybrałem. To ciekawe, że było dużo ludzi, którzy pierwszy raz przyszli do nas do kina. Skąd pomysł na takie filmy? Byłem na Prowincjonaliach, festiwalu filmów krótkich i dokumentów we Wrześni, miałem bezpośredni kontakt z reżyserami filmów – tego typu interakcja była pewnie bodźcem do wybrania tych filmów a nie innych. Festiwal to jedyna okazja, żeby pokazać takie filmy. Są rzadko dostępne dla większej publiczności.

Jane Bloomfield: -Bardzo podobały mi się dwa pierwsze filmy („Ciemnego pokoju nie trzeba się bać” i „Szelest”), zwłaszcza sposób kadrowania i to, że wszystko było kręcone przez drzwi i okna. Ważne były też emocje w tym filmie i sposób ich przedstawienia.

Michał Chantkowski z ICOS: -Myślę, że to była wspaniała okazja, żeby Brytyjczycy dowiedzieli się trochę więcej na temat Polski. Poza tym dzięki temu, że poznali polskie realia może mogli zrozumieć, dlaczego Polacy tak masowo przyjechali do ich kraju. To dotyczy tego ostatniego filmu („Warszawa do wzięcia”). Może część z nich przyjedzie do Polski ze względów turystycznych, ze względu na krajobrazy i przestrzeń. Mój znajomy, kiedy zobaczył kilka filmów polskich powiedział, że nie wiedział, że Polska jest takim dzikim krajem!

Maciej Wolniak: -Dokument „Warszawa do wzięcia” – bardzo depresyjny, bardzo polski, bardzo dobry. Wiarygodny, prawdziwy, taki jaka Polska jest naprawdę.

Mark Savage: -Pierwszy film był interesująco opowiedzianą historią przedstawioną w kreatywny sposób. Dobra gra aktorska. Drugi film był również bardzo dobry i sposób, w jaki się zakończył sprawił, że widzowie musieli użyć wyobraźni do wypełnienia luk. Muszę powiedzieć, że dokument był dosyć smutny – szkoda mi było tych trzech bohaterek, ale takie same historie zdarzają się wszędzie – we wszystkich stolicach.

Zapraszamy na kolejne wydarzenia festiwalu kultury polskiej Made in Poland. Najbliższe już w niedzielę 19 czerwca w restauracji Gospoda. Będzie to wystawa prac polskich artystów oraz spotkanie z poezją i kuchnią polską. Szczegóły: www.madeinpolandfestival.co.uk.

To jeszcze nie koniec! Najlepsze przed nami – zapraszamy!

Danka Kudłacik